Slow life idea

Slow life idea

4 lipca 2020 Wyłącz przez 4parents

Na lata 90. XX wieku przypada czas intensywnego rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego. W tym czasie nasze życie nabrało znacznej prędkości. Wszystkie dostępne w sklepach produkty, a także poszczególne sfery życia stały się albo fast, albo instant, żeby do maksimum ograniczyć czas na „zbędne” sprawy. W codziennej gonitwie coraz mniej osób miało chwilę na gotowanie domowych posiłków, o spędzaniu wieczoru z książką nie wspominając. Na wiele, z dotychczas naturalnie rozciągniętych w czasie, spraw zabrakło w codziennym życiu miejsca. Potrzeba robienia wszystkiego szybciej zwyciężyła. I właśnie w ten magiczny sposób, nagle, mogliśmy nauczyć się języka obcego. W weekend albo obsługi skomplikowanych programów komputerowych w tydzień.

Możliwe stało się nawet osiągnięcie mistrzostwa w niemal każdej dziedzinie (i to w zaledwie moment!)! Nic dziwnego, że zawrotna prędkość życia oraz trend zakładający, że wszystko musi być gotowe tu i teraz, zaczęły w końcu nużyć i odbijać swoje piętno na ludziach. Intensywna praca przestała przynosić efekty, za to skutkowała pogorszeniem stanu zdrowia, wypaleniem zawodowym i przepracowaniem. Brak czasu dla bliskich czy na realizację swoim osobistych potrzeb i pasji sprawił, że zatraciliśmy gdzieś po drodze prawdziwy sens. Co za tym idzie, coraz mniej mieliśmy przyjemności i satysfakcji z życia, działając w ciągłym pędzie za jakimiś nieuchwytnymi ideami. Tak zrodziła się potrzeba zwolnienia – wytracenia zawrotnej prędkości. Do głosu doszła idea slow life zwolnij i zacznij żyć!

Slow food – od tego wszystko się zaczęło

Mówi się, że idea slow life swój początek miała w… jedzeniu. W 1986 roku pewien włoski restaurator rozpoczął krucjatę przeciwko sieci fast foodów McDonald’s w Rzymie. Już wtedy zauważył zagrożenia, jakie niesie za sobą zbyt szybkie, i często nieuważne, życie.

Nie powinien dziwić fakt, że właśnie w tej części świata po raz pierwszy zwrócono uwagę na to, że dzieje się źle. Południowcy od zawsze bowiem celebrowali czas spędzony z najbliższymi przy stole. Może pracy było dużo, często była bardzo ciężka, ale chwile odpoczynku przy pysznym jedzeniu były święte. Gdy nagle to się zmieniło, dużo ludzi dostrzegło, że zmierzamy ku katastrofie.

Nie bez kozery od dziecka uczono nas, że jeść należy powoli i ostrożnie. Dokładne przeżuwanie miało nas nie tylko zabezpieczyć przed zachłyśnięciem czy zakrztuszenie, ale równocześnie otworzyć nas na smaki i aromaty potraw. Oczywiście dzieci rzadko mają na to ochotę, bo wolą spędzać czas inaczej, ale przyzwyczajanie od najmłodszych lat, pozwala wykształcić w sobie chęć celebrowania każdej z chwil. Nawet tej z pozoru błahej.

To, co było „fast”, staje się „slow”

Po powolnym jedzeniu przyszedł czas na resztę aspektów naszego życia. Stopniowo ten nowy trend zaczął osiągać globalny zakres. Coraz więcej ludzi zaczęło dostrzegać, że warto zwolnić. Słowo „fast” coraz częściej było wypierane przez słówko „slow”. Co to oznaczało w praktyce? Potrzebę zmian i przesunięcia punktu ciężkości. Slow life zakłada bardziej świadome działanie i dotyczy każdego aspektu życia – zakupów, rodzicielstwa, relacji z bliskimi, a także spędzania wolnego czasu. Jeśli na przykład lubisz podróżować, rób to dokładnie. Nie chodzi o to, żeby przejechać całą Europę w tydzień! Zgodnie ze slow life trzeba pozwolić sprawom biec swoim tempem. Nie da się poznawać nowych miejsc, biegając od jednego muzeum do drugiego. Jeśli potrzebujesz spędzić godzinę przed jednym pomnikiem – zrób to!

Nadmierne przyspieszenie doprowadziło nas do punktu, w którym zaczęliśmy żyć od weekendu do weekendu, bez refleksji i bez radości z prostych spraw. Idea slow tworzy za to przestrzeń na przewartościowanie dotychczasowych przekonań i poglądów. Pozwala odbudować zaniedbane relacje oraz wykluczyć to, co nam przeszkadzało do tej pory. Wcielenie idei powolnego życia można porównać z oddychaniem pełną piersią zamiast szybkich i nerwowych oddechów.

Czy ktoś za tym stoi? A może slow life to tylko zwykły chwyt marketingowy?

Jak w każdej sprawie, także i tu swój głos dorzucają sceptycy. Twierdzą oni, że tak naprawdę wszystko z naszym życiem jest w porządku, a idea slow life to nic innego jak tylko próba wyłudzenia od konsumentów kolejnych pieniędzy. Wiele osób uważa, że całe to rzekome spowolnienie to kolejny zabieg marketingowy i zmowa wielkich koncernów. I, jak w wielu tego typu twierdzeniach, znajdziemy także tutaj ziarenko prawdy. Bo jak świat długi i szeroki, zawsze trafi się ktoś, kto na szlachetnych założeniach będzie próbował zarobić. Trudno to oceniać. Tak jest i już. Każdy konsument został jednak wyposażony w narzędzie, które pozwala skutecznie bronić się przed ewentualnymi oszustwami. Warto mieć także świadomość, że założenia trendu slow life są szczytne i pozbawione drugiego dna. Jednak, jak mawiają, okazja czyni złodzieja, więc z całą pewnością znajdą się tacy, którzy pod przykrywką szlachetności będą starali się osiągnąć własne cele, czyli łatwy zarobek.

Na półkach sklepowych znajdziemy całą masę produktów z napisem „bio” lub „eko”. Pod przykrywką chwytliwych haseł producenci przekonują nas, że koniecznie potrzebujemy właśnie ich żelu pod prysznic czy nowego kosmetyku, który pozwoli nam być bardziej slow. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie każdy producent jest oszustem. Trend powolnego życia zmusza wszystkich, zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców do wprowadzenia pewnych zmian. Choć niektóre są tylko pozorne i niewiele wnoszą, część z pewnością przyniesie na przykład lepszej jakości żywność czy odzież. Idea slow zmusza także producentów do większej staranności i rzetelności w działaniu. I choć faktem jest, że takie produkty są często droższe od tych tradycyjnych, za tę cenę mamy szansę otrzymać coś o wyższej jakości, zaprojektowane i wyprodukowane z większą uwagą i troską.

Slow life — co zrobić, by nie dać się nabrać?

Zasada stara jak świat mówi – zachowaj czujność i myśl! Nie ma powodu, żebyś kupował dwa razy więcej jedzenia jedynie w imię zasady powolnego życia. Nie daj się zwariować! Umiar i rozsądek są zawsze dobrymi doradcami. Jednak żeby dokonywać mądrych wyborów, trzeba poświęcić chwilę na przyjrzenie się temu, co chcemy kupić. Nie wierzmy wyłącznie napisom „bio” i „eko”, bo one same w sobie niewiele znaczą. Warto, robiąc zakupy, przyjrzeć się etykietom albo sprawdzić w Internecie informacje o różnych producentach. Wiele stron w sieci zbiera takie dane, co pozwala nam zaoszczędzić trochę własnego czasu. Zakupy w stylu slow life mogą nam przynieść bardziej przydatne i lepsze produkty, dzięki którym nasze życie będzie bardziej świadome i zdrowsze.

”Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady” – czy o to właśnie chodzi?

Cóż, z pewnością wielu z nas miało kiedyś ochotę na to, by zrezygnować z dotychczasowego życia. Rozpocząć wszystko od nowa w jakimś oddalonym od cywilizacji i spokojnym miejscu. Ale gdyby każdy tak zrobił, zaciszne miejsca nagle zmieniłyby się w przeludnione miasta! Nie chodzi też wcale o negację czy bojkot technologii i dokonań współczesności.

Idea slow life to swego rodzaju apel o to, żeby zwolnić i żyć swoim własnym rytmem, zgodnie z osobistym zegarem biologicznym, który przecież każdemu bije inaczej. W nieustannym pędzie ku doskonałości zatraciliśmy, zdaje się, naturalną radość ze zwykłych spraw i czynności. Wszystko, co zbędne, należy zrobić jak najszybciej i przejść do kolejnego punktu z listy spraw do załatwienia. Ale czy o to właśnie chodzi? Przecież to właśnie z tych drobnych elementów składa się nasze życie.

Aby pełniej żyć, nie trzeba od razu wszystkiego rzucać i wyprowadzać się na drugi koniec globu. Wystarczy skupić się na tym, co tu i teraz. Na tym wszystkim, z czego składa się nasze codzienne życie: na relacji z rodziną i przyjaciółmi, na zdrowym trybie życia. Jak również na naszych pasjach i zainteresowaniach. Bardziej skupione podejście, bez presji i zadęcia sprawi, że nasza codzienność stanie się pełniejsza, a my spokojniejsi i pełni radości ze zwykłych przyjemności.

Żyć wolniej, znaczy żyć zdrowiej!

Idea życia w rytmie slow z pewnością znajdzie swoich zwolenników, ale i przeciwników. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że jest to trend, który postuluje zdrowsze i uważniejsze życie. Takie które, zamiast pędzić do przodu w zastraszającym pędzie, pozwala się zatrzymać i skupić na małych, ale za to bardzo ważnych elementach życia.

No tags for this post.